Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
Wywiad z fotografem Kamilem Olechwirowiczem 0
Wywiad z fotografem Kamilem Olechwirowiczem

Dlaczemu: Kamilu opowiedz nam jak się rozpoczęła Twoja przygoda z fotografią?

Kamil Olechwirowicz: Tak naprawdę moja przygoda z fotografią zaczęła się prawie 10 lat temu. Od początku nie zauważyłem tego, że tak długo już się tym zajmuję, ponieważ traktowałem to jako hobby, zabicie czasu, oderwanie się do codzienności. Zacząłem prawie jak każdy, od fotografowania krajobrazu, zwykłym aparatem kompaktowym i krótkich lekcji photoshopa na YouTube. Po zakończeniu liceum bardzo długo nie wiedziałem, w którą stronę iść. Uważam, że problemem młodych ludzi, współczesności, jest mnogość wyboru drogi, jaką będą kroczyć całe życie. Dopiero po rozmowie z moją starszą przyjaciółką, która powiedziała: „Kamilu, robisz przecież świetne zdjęcia” – zacząłem poważnie myśleć o fotografii jako o moim zawodzie.

D: Jak opisałbyś swoje zdjęcia komuś, kto nigdy ich nie widział?

KO: W czasie spotkań z odbiorcami moich prac usłyszałem dwie opinie, które bardzo mi się spodobały: „Tych zdjęć nie zrobił normalny człowiek, to był jakiś psychopata” i druga: „W zdjęciach widać autodestrukcyjne zapędy autora”. Czyli jednym słowem – horror! Hahaha… Żartuję. Zdjęcia to moje wewnętrzne katharsis, cząstka mnie. Może dzięki temu, że robię taką, a nie inną fotografię, jeszcze nie zwariowałem?

D: Czyli uważasz, że Twoje zdjęcia to horror i kierowane są one do osób o mocnych nerwach?

KO: Nie jestem w stanie ich opisać, ponieważ nie byłbym obiektywny. W swoich zdjęciach widzę moich znajomych, modelki i modeli, z którymi współpracowałem. Czasem udaje mi się przywrócić emocje, jakie towarzyszyły mi w trakcie tworzenia tych zdjęć. I mimo że efekt końcowy jest ponury, pełny cierpienia, smutku i samotności, w trakcie sesji jest dobra zabawa.

D: Kiedy zrozumiałeś, że fotografia jest tym co chcesz robić zawodowo?

KO: Fotografia zawodowa, hm… Mój największy błąd. Kiedyś usłyszałem zdanie: Jak robisz to co kochasz, to nigdy nie będziesz w pracy. Lecz jeśli robisz zdjęcie na zlecenie i musisz wpisać się w oczekiwania zleceniodawcy to jest zupełnie inna bajka. Znika cały artyzm i poetyckość fotografii, która staje się zwykłym rzemiosłem.

D: Z tego co wiem, Ty nie robisz zdjęć na zlecenie. Jesteś artystą?

KO: Fotografią artystyczną możesz przekazać złożone emocje. Nie jedną myśl, ale kilka. Nie znaczy to, że reportażem nie przekażesz emocji. Lecz tu nie ma tego czasu, który pozwala Ci kreować artyzm. W reportażu jest dużo oszustwa, bo wystarczy zrobić ciasny kadr podczas imprezy publicznej i już masz sztuczny tłum – zakłamanie rzeczywistości.

D: Zatem czym jest fotografia?

KO: Tak, jak mówi definicja, malowanie światłem. W moim rozumieniu często staje się fikcją, zakłamaniem, największym oszustwem. W fotografii kreujesz. To, co chcesz, wymazujesz, dodajesz, zostawiasz, wyostrzasz. Możesz pokazać to groteskowo tylko po to, by spotęgować pewną emocję. Wszystko jest grą.

D: Jakie są elementy składowe artyzmu? Czy każdy może być artystą?

KO: Dzieło staje się artystyczne, gdy nie jest odtwórcze. Dziś ciężko jest sfotografować coś nowego, ponieważ wszystko już zostało pokazane. Artyzmem jest ujęcie czegoś w sposób nowy, w jaki jeszcze to ujęte nie było. Czy każdy może być artystą? Tak. Sztuką jest każde artystyczne wyrażenie siebie – nie ważne, czy poprzez fotografię, malarstwo, muzykę, gotowanie czy cukiernictwo. Ale nie każde wyrażenie jest twórcze. Najczęściej są to wyrażenia odtwórcze.

D: A w jaki sposób wycenisz swoje dzieła?

KO: Dla każdego artysty jego prace są bezcenne. Oczywiście można bawić się w wyceny czasu pracy i wszystkich innych czynników pt. czas modelki, prąd, całe zaplecze. Praca jest warta tyle, ile potencjalny kupiec jest w stanie za nią zapłacić. Dla autora one są bezcenne, ponieważ jest to cząstka duszy, wylewanie siebie, cząstka jego samego. Jeżeli człowiek jest na sprzedaż, oczywiście można to wyceniać i sprzedawać. Ale człowieka nie jesteśmy w stanie wycenić – ponieważ jest to kawałek siebie.

D: Którego fotografa uważasz za swój autorytet?

KO: Może nie koniecznie fotograf, ale zajmował się również fotografią – Beksiński. Jego obrazy przemawiają do mnie jak żadne inne dzieła sztuki. Chciałbym, by moje zdjęcia przekazywały tyle niesamowitych treści, jakie widać w pracach Beksińskiego.

D: Myślisz, że artysta może być zadowolony ze swoich zdjęć, czy zawsze pozostanie ten niedosyt – Ach, mogłem lepiej?

KO: Część zdjęć jest skończonych, więc można. Aczkolwiek jest dużo fotografii, które chciałoby
się udoskonalać, ale w pewnym momencie jest już to dopełnione i nie warto dodawać zbędnych poprawek i elementów, które nic nie wnoszą.

D: W którym momencie dzieło zaczyna żyć własnym życiem? 

KO: W momencie gdy pojawiają się nowe interpretacje zdjęcia, niż założone przez artystę.
To tak jak z Szymborską, która na maturze interpretowała własny wiersz i nie zdała.
Ważne by podsunąć jedynie myśl, a odbiorca sam dojdzie do tego, co artysta miał na myśli. Nie jest to do końca manipulacja, ale jedynie przedsmak całej podróży poprzez interpretację. Bardzo często zdarza się, że ludzie widzą w moich zdjęciach coś jeszcze – to, czego ja nie zauważyłem lub zdążyłem o tym zapomnieć.

D: Czy są jakieś rady, które mógłbyś dać osobom które chcą zaznaczyć swoją obecność 
w świecie sztuki?

KO: A co ja osiągnąłem, by dawać rady? – śmiech – Najważniejsze to dużo pokory, ciężkiej pracy i dużo szczęścia. Najważniejsze to mieć dookoła siebie ludzi, którzy wierzą w Ciebie bardziej, niż ty sam w siebie, bo to napędza i motywuje. I tworzyć! Tworzyć, tworzyć i jeszcze raz tworzyć! Sztuka i kultura otacza nas w każdym momencie i w każdej chwili. To są kadry, które nas otaczają. To trochę jak start-up. Ty masz talent i pomysł, ale od promocji
i wyciągnięcia Cię na świat są inni ludzie.  Trzeba ufać, budować kontakty. Sukces nigdy nie jest dziełem jednej osoby, to splot czynników i przede wszystkim osób, które przy tym bardzo ciężko pracują.

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Click Shop | Hosting home.pl